Wednesday, February 15, 2012

pschodeliczny koktajl muzyczny po raz kolejny

Nie żebym była jakaś szczególnie dramatyczna, bo tego nie lubię. Nie. Lubię się czasami zastanowić nad tym, co robię. Rzadko, bo rzadko, ale czasem mi się to zdarza. No i wczoraj mnie walnęła. MYŚL :D Myśl, że kawałki na set-liście na kolejny koncert układają się w jakąś nieprawdopodobnie spójną historię. Zaczyna się od zabijania, a kończy na odpływaniu. Nie żebym szczególnie propagowała alkohol :D Po prostu to wszystko bardzo do siebie pasuje :) Fascynujące, jak bardzo te narracje, tworzone niezależnie przez cztery różne, zupełnie różne osoby, są jednocześnie tak bardzo moje, że to aż trochę boli :D Lubię być ludźmi, o których śpiewam i których głosem śpiewam.
Jeśli jesteście ciekawi tej historii, zapraszam do Rude Boy'a w Bielsku-Białej, w piątek w okolicach 19.00. Będzie się działo :)


"Unikam faktów jak prawnych aktów
z głową w chmurach - skrzydlatych murach
krążą me myśli gdy coś się przyśni
pozostała twa prośba, jedyna już groźba więc...
Przynieś mi szklankę mą koleżankę
Bym mógł utonąć w morzu jej smaku.
I nie mów mi proszę - tak tego nie znoszę -
Że jest jakiś problem, bo problem to ja..."

Psychodelic Sexy Funk, Psychodeliczny Koktajl Muzyczny

Monday, February 6, 2012

sneaking snake

W zasadzie to powinnam już spać. Ale mam tyle miałkich myśli, że nie omieszkam się nimi podzielić! Miałkość nad miałkościami i wszystko miałkość!
Obym w najbliższej przyszłości nie miała na to czasu :D
Ostatnia porcja zdjęć letnich. Osładzam sobie nimi zdemolowaną łazienkę, zamarzające średnie palce u stóp (dlaczego one?) oraz całkowity zastój w szukaniu materiałów do prac takich i owakich. Boso, na zielonej trawie, wężowato. Prawie jak u wieszcza ("Kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła"). No szaleństwo, mam więc nadzieję, że wybaczycie niecny postępek, bo przecież każda chciałaby som inspirejszyn na zimę, no przecież to tak trudno się ubierać przy takiej pogodzie. Pardon, ja też nic o tym nie wiem. Od dwóch tygodni publicznie mam dwa swetry, jedne spodnie i jedną spódnicę. Nic innego mi się nie nadaje. Katastrofa.

sukienka - mojej Mamy, torebka - Allegro sto lat temu, klapki - ciucholand, okulary - nie pamiętam :/

Kurde, miałkość tego wpisu nie byłaby wystarczająca, gdybym nie wspomniała o pewnym szczególe. Otóż to. Hordy dziewcząt załamują swe rączęta nad faktem, że Blair mogłaby być z Danem. Dlaczego? Ponieważ wmówiono im, że realizacją prawdziwej miłości jest spalanie, cierpienie, katusze, maskara i w ogóle - czyli Chuck :D Otóż NIE. W normalnym życiu, w większości przypadków to się dzieje zupełnie normalnie. Bez dramatów. Bez masakry. Bez pożarów. Po prostu - ludzie się lubią, potem się kochają, a potem żyją ze sobą długo i szczęśliwie. Kropka. Nie trzeba sobie wydrapywać serca, nie?
Ależ mądrości Pałla Kueljo mi wyszły, ho ho. Mniej kawy, mniej kawy.

Żeby jakoś może Wasz niesmak złagodzić, w sensie, że nie zawsze jestem taka nawiedzona - z boku bloga pojawiły się odnośniki do stron projektów muzycznych, w których uczestniczę :) Zapraszam!

Wszystko na inny temat, gratulacje - Deleuze i Guattari byliby dumni :D

Sunday, January 29, 2012

cośtam, cośtam

Jako że przyszłość internetu jest niepewna, a i ja czuję się ostatnio dziwnie, w końcu wyżebrałam
samej sobie chwilę na blogowanie.
Szkoda mi tych kilku zdjęć z wakacji, zwłaszcza, że na poniższych podobają mi się moje włosy :D
A tak ogólnie to w punktach:

3. Gram i śpiewam tak intensywnie, że przy zamarzających stopach i dłoniach, tak całkiem w środku jestem wrząca i roztopiona. Plany koncertowe są - ale to w kolejnych postach.
4. Zobaczyłam jedną z najpiękniejszych scen pocałunku i moje życie nie jest już takie samo.
5. "System mody" Barthesa ma tak niewiele wspólnego z moim doktoratem, że kiedy już przez niego przebrnęłam (drugi raz!), prawie się popłakałam :D

Na razie to tyle, obiecuję, że jeśli przyjdą mi do głowy równie miałkie myśli, a będę miała jakieś zdjęcia w zanadrzu - nie omieszkam się z Wami podzielić: jednym i drugim.

buty - Tesco; bluzka - Mojej Mamy; spódnica, kopertówka - ciucholand

Wednesday, January 4, 2012

Music is my aeroplane - po raz kolejny

Drodzy Czytelnicy/Oglądacze - niestety dzisiaj ubrań nie będzie, choć taki był pierwotny zamysł tegoż posta. Mam za to dla Was fantastyczne wieści - otóż, każdy, kto chciałby posłuchać na żywo i mnie, i PSFu - będzie miał ku temu dwie okazje.
Pierwsza to piątkowy koncert w Teorii "Ania i Bas": czyli ja i Piotr Sokołowski - basista Psychodelic Sexy Funk - trochę niespodzianka, trochę spontaniczna sprawa - mamy nadzieję, że będzie fajnie :D
Druga okazja to sobotni koncert Psychodelic Sexy Funk w Katofonii - czyli czad, ogień i tak dalej.
Zapraszam serdecznie na obydwa wydarzenia - szczegóły na plakatach i po kliknięciu w linki!


Drobna zmiana dotycząca koncertu w Katofonii: wstęp to 10 zł, ponieważ gra z nami HooDoo Band :)