Saturday, November 7, 2009

doświadczenie- ciepłe pościeli spojrzenie

Jakoś tak ostatnio nie mogę się wygrzebać z łóżka przed dziewiątą... dawno mi się tak dobrze nie spało, dawno mi się tak źle nie wstawało. I to bynajmniej nie jest ten stan jaki opisuje Brach-Czaina, w stylu "boję-się-wyjść-spod-kołdry". Tak czy inaczej, jak już wyłażę, to nieźle się bawię :) Co prezentuję w skrócie poniżej:

Zapowiadany w poprzednim poście "dzień drwala". Ja korzystając z okazji, że tak ładnie świeci łaziłam w nowej czapce krasnoludka i mega-kaloszach, i pstrykałam aparatem Czeremisa.

(Mój Ukochany dba co by nam ciepło było. W bluzie Moschino Jeans :D)

Magiczny garaż :) A czy ja już kiedyś wspominałam, że mam stodołę? No mam :D i w sumie się dziwię dlaczego tam jeszcze sesji zdjęciowej nie urządziłam...

Tak czy inaczej, w czwartkowe przedpołudnie w końcu ktoś uwiecznił jak Oskar zajmuje się ulubionym elementem cioci- włosami :)


A w środowy wieczór siedziałyśmy z Achają, słuchając muzyki, podniecając się niektórymi kawałkami, wypijając dwa dzbanki herbaty (ta karmelowa była prze, prze, przepyszna), zjadając upieczony przeze mnie nadpalony keks z szaloną ilością jaj i w końcu pokolażowałyśmy trochę ;)

Wiem, że zamęczam zdjęciami, ale tak mi się podobają obrobione w PhotoScape, że nie potrafię się powstrzymać. A co tam, w końcu mój blog :P
Że włosy ścięte- nie widać. Że mam nową grzywkę- też nie. Że jakieś takie mi się włączyło minimalistyczne ubieranie- chyba nie bardzo. Coś mi mówi, że nadchodzi czas na posta ubraniowego :) Kto wie?
A tymczasem- rezygnuję z okupacji konta na rzecz (łomatko) sprzątania. Jak już zaczynam to mi się przeciąga na 2/3 soboty :D

Monday, November 2, 2009

Basic - podstawowe elementy przetrwania

Wszystkim oczekujących na post stricte ubraniowy muszę niestety rozczarować. Powód jakże prozaiczny- nie mam kiedy robić sobie zdjęć. Jedyne fotografie jakie ostatnio zostały mi zrobione, powstały raczej kiedy to ja obpstrykiwałam wszystkich wkoło, po czym zwracałam się do Czerema z cierpiącym wyrazem twarzy pt. "dlaczego mnie nikt nie zrobi zdjęcia?".... bywa... No, ale dużo się ostatnio działo. Zresztą, spójrzcie sami: (chronologicznie :D)

1. Moja mania muzyczna. Znajduję się w stanie permanentnego zakochania w dźwiękach. Słucham, tworzę, podniecam się, otulam się muzyką, można by rzec :) Najlepszy sposób żeby nie zachorować :) Obecnie: Editors


2. Wszelkie smęty z poprzedniego tygodnia spowodowane były wyjazdem Szanownego Małżonka na czterodniowy staż do Belgii. Bez sensu. Poniżej: co robię jak mi smutno o trzeciej w nocy... + poranne piękne Pławy

(dziewczę o szczupłych kostkach :)))

3. Zeszłotygodniowy wypad środowy do nowego krakowskiego lokum Soni. Grzane wino numer jeden i Gruzińskie Chaczapuri w godzinach promocyjnych, mniam... :)


4. Grzane wino numer dwa: w zaciszu pławskiego domu, z pływającymi wewnątrz orzechami i pomarańczami+ piernik. Obłędność. Tak. I faktycznie bez sensu jest wlewanie grzańca do dużych kubków od razu. Za szybko stygnie. Starzeję się, to i mądrości ludowe mogę prawić, a co :) proszę również zwrócić uwagę na drugi plan- moją babcię odzianą w panterkowy sweter :) Soł trendi!


5. Sobotni wieczór z plejstejszyn ! W ramach takiej oldskulowej rozrywki. Mój Mężczyzna tarzający się ze śmiechu po podłodze, zaraz po tym jak nagrał moje wzburzenie przy grze w Tekena (czy jak to idzie)- bezcenne :D Film zawiera wyrażenia niecenzuralne, więc go tu nie pchałam :) ale uwielbiam, sama nie wiedziałam, a uwielbiam. Ale nie z Szanownym Małżonkiem, bo on jakieś taktyki przyjmuje, tylko z Czeremem, żeby się zdrowo ponaparzać :D
Hasło dnia: "wszyscy jesteśmy gryzoniami". Kocham moją babcię.

panowie grali w fife, co było dość nudne :/
a ja, jak to określił Mąż Mój Ukochany- gram całym ciałem :D (aha, tu chyba jeszcze tego nie widać, ale Czerem mnie obcięła... trochę krócej niż chciałam :D)

7. No i najważniejsze: piękny mój chrześniak- Pan Oskar przyleciał i jest, jest. Pachnący, gulgoczący, biegający i ogólnie rozczulający (ale nie krzywcie się tak- generalnie nie wszystkie dzieci tak lubię :)). Jako wyrodna ciotka filolożka podarowałam mu książkę, "Ptasie radio" of course. Najgenialniejsze dla dzieci, które cieszą się z samego brzmienia słów. Zdjęć mało, ponieważ jak już napisałam, zajmowałam się w większości fotografowaniem Oskara z innymi członkami rodziny, dla mnie mu już nie starczyło cierpliwości, więc wygląda to jakbym (cytuję Szanownego Małżonka) "męczyła dziecko". Może się jeszcze do kochanej cioci przyzwyczai :D

Coś mi się zdaje, że jutro będzie kolejny post, ponieważ napstrykałam dzisiaj Mężowi zdjęć podczas jednego z jego ukochanych zajęć: rąbania drewna :D
Jakże bym się Drwalem nie pochwaliła?

Wednesday, October 28, 2009

Slow life...


Tak się dzisiaj rozkleiłam nad "Doświadczeniem" Emersona, że zakleiłam je tysiącem żółtych karteczek. Slow Life. Radość z powodu kasztanów znajdowanych w dziwnych miejscach. Z liści w milionach odcieni. Z pary z ust. Z dźwięków.

Wizja: Emerson "Eseje"
Fonia: O.S.T New Moon (łomatkozcórką! czy film udźwignie te dźwięki? :D totalny nokaut: Grizzly Bear z Victorią Legrand "Slow Life"... mmm... teraz to już muszę na ten Ars Cameralis...)

Monday, October 26, 2009

zi / ź

zimno i źle
wcale nie narzekam :)
czasami źle znaczy całkiem dobrze, tylko tak inaczej dobrze
mój ulubiony zestaw z minionego tygodnia (wiem, że dużo zdjęć, ale jakoś tak mi się podobały :)

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic


sukienka- ciucholand
kardigan- ciucholand
sweter bibliotekarki- ciucholand (ależ on jest ciepły! użytkowałam go ostatnio zamiast kurtki)
chusta- ciucholand (to chyba zasłona jest w ogóle...)
buty- Deichmann (kocham je :) włóczyłam się w nich po Katowicach przez cały piątek i nawet mnie stopa nie zabolała, ha!)
ps. odkryłam, że całkiem lubię się fotografować bez makijażu :))

Sunday, October 25, 2009

Desperate Kingdom Of Love



Mam ochotę wrócić do czasów tego.
Śnią mi się koszmary.

Wizja: Elias Canetti "Auto da fe"
Fonia: chaos z przewagą The Dead Weather

Saturday, October 24, 2009

Każdy anioł jest straszny

Taki mam nastrój jesienno-melancholijny. Jeśli ktoś chce mi to zarzucić-pozwalam, czasami jestem typowa :) Uwielbiam listopad. Zakręciłam się ubraniowo w stylu który mogłabym nazwać neo- grunge (jakieś zdjęcia pewni niedługo).
A tymczasem trzy serie (i tu ,uwaga, edycja) polaDroidowe (zapomniałam o tym "D" za co Szanownego Anonima przepraszam, nie będę się tłumaczyć, bo faktycznie polaroida nie miałam nigdy w rękach, ale może zamiast autorytarnej krytyki Szanowny Anonim podzieliłby sie jakimiś cennymi radami w stylu: co? jak? i gdzie? z góry dziękuję :) nie wiedziałam, że moje zachowanie godzi w odczucia estetyczne znawców, pokornie przepraszam, już nigdy nie nazwę tych marnych podróbek polaroidami)

Czwartkowe granie akustyczne w Układzie:

Duma i uprzedzenie: (dzięki po stokroć Magdaleno :* doskonale mi się wpasowało w klimat :))


Pławskie impresje jesienne :)

ps. no kupiłam te buty w Deichmanie i po prostu je uuuuuuwielbiam :D
a poza tym- znowu nie mam na nic czasu :D

Wednesday, October 21, 2009

HOLM akustycznie w Układzie

Image and video hosting by TinyPic

Chyba faktycznie trochę późno o tym piszę, ale jakoś mi wypadło z głowy, skupiłam się w całości na przygotowaniach, o reklamie zapomniałam :)
Ale jeśliby ktoś jutro od 19.30 miał trochę wolnego czasu- zapraszam.
Klub Muzyczy Układ w Oświęcimiu.
1/2 składu HOLMu. Trochę naszych rzeczy, trochę coverów.
Do zobaczenia !