Saturday, February 6, 2010

O uciekaniu

Wszyscy cofamy się, żeby nie dotknąć czegoś nieprzyjemnego. Czy jakoś tak. Napisał J.C. Przemieszanie paradygmatów. Spuchło mi kolano, mini nie będzie, przynajmniej przez jakiś czas.

Środowy Greenhouse. Ocean porozumienia. Drewno strzelające w kominku i bezwstydne pochłanianie lodowo-czekoladowych kalorii.

Czwartkowe marznięcie na-własne-życzenie.

...

a na dokładkę to :





Połowę filmu obejrzałam z otwartymi z zachwytu ustami. Połowę- płacząc ze wzruszenia. Na punkcie muzyki mam kompletnego świra. Dziękuję A. !!!! :D

Wednesday, February 3, 2010

W pędzie przez biblioteki

Znowu robię okazjonalnie za wielbłąda dźwigając sterty książek. Hintelektualne higraszki. Kupiliśmy sobie z Szanownym Małżonkiem niezniszczalne baterie do ładowania (hura, wiwat środowisko naturalne!), więc można się teraz napawać robieniem tysiąca fotek... ale, ale- zbliża się nieubłaganie chwila, kiedy niżej podpisana Mardou Fox, będzie musiała zasiąść do pisania drugiego rozdziału swej rozpadającej się pracy. Nic nie jest takie różowe. Na zdjęciach poniżej prezentuję outfit biblioteczno- pizzowy. Trzy godziny w czytelni BŚ zszarpały moim żołądkiem. Dobrze, że miałam słuchawki na uszach (Beck !!! aaa!!!) i nie słyszałam tego przeraźliwego burczenia :D Żal mi jedynie osoby siedzącej przy stoliku nr 15... (pozdrawiam i przepraszam). Na szczęście Panna M miała czas na chwilę spotkania. Bez jedzenia się nie obyło, a jakże :) Ludzie, bierzcie ulotki na ulicach! w ten sposób stałam się posiadaczką kuponów rabatowyh do pizzerii (niestety nie tej najlepszej na świecie, ale też, że tak powiem, niezgorszej). Kończę słowotok, zapraszam do oglądania.


spodnie- ciucholand (po kolejnym obejrzeniu "Bóg jest wielki, a ja malutka przypomniałam sobie jak ja uwielbiam przykrótkie spodnie :))
koszula- ciucholand (Diesel za 1, 60 :))
t-shirt- ciucholand
chusta- ciucholand
buty- ciucholand
okulary- prezent od Męża

A teraz na kolejny zlot czarownic do Green :D Wittgenstein poczeka.

Sunday, January 31, 2010

Psychodeliczny koktajl muzyczny

Tytuł piosenki zespołu Psychodelic Sexy Funk. . Czad (jakbyście nie wiedzieli- jedno z moich ulubionych słów) :) To był dobry wieczór, nie tylko dzięki muzyce. W dużej mierze dzięki Ludziom :D

To, co mam na sobie już było. W innej konfiguracji. Zainteresowanych zapraszam do przejrzenia archiwum w okolicach września 2008 oraz czerwca 2009 , ponieważ mi się wybitnie nie chce :D
Od przyszłego tygodnia zabieram się intensywnie za drugi rozdział. Spodziewajcie się outfitów bibliotecznych i "my name is Maga". Już się nie mogę doczekać :)

Wednesday, January 27, 2010

jest sto dziewiętnaście piosenek, których tytuły mogłabym tu umieścić

W nastroju zjadliwie optymistycznym. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Rezygnacja jest takim pięknym paliatywem.
Moja fascynacja panterą ma podłoże raczej Alisson Mosshartowate i Edie Sedgwickowate niż jakiekolwiek inne (hamowe, zarowe etc.). Na ten płaszcz czekałam długo i cierpliwie.

sztuczne futro panterkowe- prezent od Kochanej Teściowej
spodnie- ciucholand
buty- ciucholand
czapka- ciucholand
chusta- ciucholand
pasek- mojej Mamy

Chodzimy wydeptanymi śladami, słuchamy jak drewno trzeszczy w piecu kaflowym, przytulamy się, jemy ciepły popkorn i swojski żurek ze swojską kiełbasą. Robimy sobie kąpiele z aromaterapeutycznymi olejkami. Nie robiłam makijażu od trzech dni. Zima jest piękna w tym roku.