Mam więc taki plan: w głowie rozpętuję burzę, w głowie wszystko może istnieć, każę się śnić, wyświetlam sobie różne rzeczy na wewnętrznej stronie powiek. A ciało musi mnie w końcu posłuchać. Zarzucam je rzeczami. Zamalowuję. Redukuję.
Jestem absurdalnie szczęśliwa.


"Uciekam w piosenki...." właśnie w te. Mój język kończy się, kiedy chcę pisać o muzyce. Moje życie kończy się (ulega zawieszeniu, przerzuceniu w jakiś inny wymiar) kiedy wchodzę w muzykę w ten sposób. Doświadczenie graniczne? Tak to było?

2 komentarze:
Doświadczenia graniczne towarzyszą mi bardzo często i za nic bym ich nie porzuciła. To one mnie kształtują, pomagają odnaleźć i zanurzyć się w tym co wydaje mi się być moją tożsamością. Mikro doświadczenia śmierci. Doświadczenia absolutnej jedności.
Oby jak najwięcej!
Siedzę na balkonie, co prawda w czapce, opatulona szalikiem i w rękawiczkach, czytam i oglądam Twojego bloga i to jest właśnie, to coś, co sprawia, że jest mi w tej chwili bardzo, bardzo dobrze. I przepraszam, bo nie wiem, czy to ma z czymkolwiek związek.
Post a Comment