Stało się. Wsiąknęłam w Incubusa, zwłaszcza w piosenkę z tytułu posta. Nie jest to przyzwoite, jako że wcześniej zapierałam się rękaminogami, że nieeee... że wokalista za ładny i w ogóle młeee... rozmemłane itd. Stałość kobieca to oksymoron. Nihil novi :D
Zdjęć będzie dużo, ponieważ mój blog nie figuruje już na liście polskich szaf i jako polka nieszafiarka mogę sobie pozwolić na rozpasanie bycia na uboczu i robienia dziwnych rzeczy, zasługujących na egzorcyzmy Matki Riennahery i w ogóle :P Nie żeby owe mi się nie podobały- przeciwnie, wyegzorcyzmowała mnie tak skutecznie, że aż odeszłam z kościoła wszechszafiarskiego :) a może nigdy doń nie należałam... mhm...
Tak czy inaczej, na zdjęciach niedziela. Szpilki, koronka, jedwab i aksamit. Rozpusta.
Czy ja już pisałam, że stwierdziłam, iż mam wybitnie afirmujący stosunek do rzeczywistości? Że chodzę sobie po Kato i wszystko mi się podoba? Dziewczęta, chłopcy, bezdomni, zwierzęta, powykrzywiane chodniki, wiatr znad autostrady? No, może gołębie mnie trochę irytują. Kurde, no zakochana chyba jestem, głupie, bo we własnym Mężu i to tak idiotycznie jak w liceum :D Wiosna jest cudowna :)
okulary- sklep "wszystko za 1,2 i 3 zł"
zegarek- mojego Wujka
reszta- ciucholand
Kurde, ale ekshibicjonizm, faktycznie :)
Subscribe to:
Post Comments (Atom)








9 komentarze:
No popatrz, kolejna opuszczająca listę :( Rzaba mówi, że podobno stąd już tylko krok do zamknięcia bloga. Ja i tak będę zaglądać. Serdeczności :)
Biurowa: ani myślę zamykać! teraz to się dopiero zacznie :D ale zaraz zaraz, jak to kolejna? bo nie jestem chyba w temacie :D Grupowe ekskomuniki? :D
Dawno kupiłaś te okularki? :) W Katowicach? Kurczę szkoda, że cię nie doceniają :( Twój blog był przecież pierwszy, a wszyscy przypisują to Sztywniarze..
Helloł koleżanko :). No ja też się jakiś tydzień temu wypisałam. Bo... bo tak i już. Bo co moje to moje i bym se, że tak powiem, popisała to i owo, porozważała, a nie tylko jakieś tam ciuchy stare i nowe, i niemodne, i nie trędi :).
To chyba wiosenne przesilenie, nic innego :D.
Drogi Anonimie: kupiłam je w zeszłym roku w Katowicach :) ależ ja nie mam o nic do nikogo żalu! mnie wcale nie szkoda, kto mnie ma doceniać -docenia :) Oczywiście, ukłucia zazdrości się zdarzają, ale kiedyś już tłumaczyłam, że ja po prostu lubię ten blog. I chyba, co za tym idzie- siebie. Nie muszę być pierwsza, nie muszę być najlepsza (i nie jestem :)) Od początku to miała być zabawa, dystans i pewnie rodzaj pozy... i tym właśnie jest, ku mojej nieustającej uciesze :) ufff... ależ konfesja :D
Karo: dopiero mi się wyświetliło jak odpowiedziałam na poprzedni komentarz, dlatego tu piszę: wielkie umysły myślą podobnie :D :D :D
Być zakochaną we własnym mężu to wielkie szczęście a kto wie czy i nie pewien luksus ;)
Mój faworyt - Incubus - Megalomaniac. Też się broniłam, no ale ile można... ;)
http://www.youtube.com/watch?v=ilr31a79e9A
pozdrawiam!
Łe, nie wiem o co tu chodzi z tą szafiarską listą, ale obserwuję już ten blog od dawna i im bardziej się oddalał od "szafiarskiej" konwencji, tym bardziej mi się podobał :) Pozdrawiam.
Post a Comment