Dość głupawy tekst, który wisi mi w głowie i na pulpicie od ponad tygodnia. Pokrzepiam się. Nasłoneczniam się. Przepoetyzowuję się przez poetykę, przez pogranicza i korespondencje jestem już faktycznie na granicy, macham sobie nogami beztrosko nad przepaścią :) Czego? Oj tam, oj tam. Małe dramaty: koniec niedzieli, kaszel, zimna kawa, chwile ciszy takiej, że jest to jakby ktoś bił Cię po głowie młotem. Hammer of The Gods. I dobrze- może mi wybije idiotyczne pomysły. Mam ich dużo, więc pewnie będzie bolało :D




tak, gimnastyka międzylekcyjna w swetrze YSL
tak, czerwone końcówki włosów
tak, plecak wędkarski D.
bonus w postaci komentarza D. na temat mojej wagi (poniżej 50 kg): "Gdybyś była świnią, nikt by nawet na Ciebie nie spojrzał" - nie wiem dalej co o tym sądzić :D Składam ten wybryk na karby wybitnie głupawkowej atmosfery sobotniego wieczoru z Państwem K. :D
3 komentarze:
Lubię taką nonszalancję.
A mniej niż 50 kilo ważyłam w podstawówce. Nie mówię tego żeby pognębić Ciebie, ale raczej siebie ;)
Ściskam wiosennie chociaż u mnie podły deszcz pada i już nie jest tak pięknie.
Jane: u mnie też leje jak z cebra i wieje szalony wiatr... są jednak plusy tej sytuacji- nie szkoda mi pisać, pisać, pisać :) pozdrawiam
o jeszcze nie widziałam takiego połączenia kolorów na czyiś włosach. Fajnie, podoba mi się ;)
Post a Comment