"(...)- Grali Sonatę Kreutzerowską Beethovena. Czy zna pan pierwsze presto? Zna pan?! – wykrzyknął. – O, co za straszna rzecz ta sonata! Właśnie ta część. I w ogóle muzyka to straszna rzecz. Co ona robi? I po co robi to ,co robi? Podobno muzyka działa uszlachetniająco na duszę – to bzdury, nieprawda! Działa, strasznie działa, mówię o sobie, lecz wcale nie uszlachetniająco. Nie działa na duszę ani uszlachetniająco, ani poniżająco, lecz drażniąco. Jak to panu powiedzieć? Muzyka zmusza mnie do zapomnienia o sobie, o swoim istotnym położeniu, przenosi mnie w jakieś inne, nie moje położenie: pod wpływem muzyki wydaje mi się, że czuję to, czego właściwie nie czuję, że rozumiem to, czego nie rozumiem, że mogę to, czego nie mogę.(...)"
Lew Tołstoj Sonata Kreutzerowska
Dalej jest DUŻO gorzej. Jedna z najstraszniejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek czytałam. Tuż obok Maleńkiej Pani Wielkiego Domu Jacka Londona...
Chodzę sobie i jeżdżę tu i tam. Trochę rzeczy po drodze się naprawia, trochę się chrzani. Niestety, od czasu do czasu przeczytam coś takiego i czuję się bardzo obolała.
Od czasu do czasu zachciewa mi się filozofować o muzyce i to jednak do niczego dobrego nie prowadzi. Bo z tego wychodzi, że to nie paliatyw i paliwo, i ukojenie, i spójność, i cudowność, tylko zaraza, zgnilizna, demon i w ogóle zło. I odmykając jedno oko, przy takiej jak w zeszłym roku hipnotycznej jeździe na rowerze, widzę, że kurde jest w tym trochę racji...
Tak, że... Zdecydowanie NIE polecam :D A jakby co, to ostrzegałam.
Lew Tołstoj Sonata Kreutzerowska
Dalej jest DUŻO gorzej. Jedna z najstraszniejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek czytałam. Tuż obok Maleńkiej Pani Wielkiego Domu Jacka Londona...
Chodzę sobie i jeżdżę tu i tam. Trochę rzeczy po drodze się naprawia, trochę się chrzani. Niestety, od czasu do czasu przeczytam coś takiego i czuję się bardzo obolała.
Od czasu do czasu zachciewa mi się filozofować o muzyce i to jednak do niczego dobrego nie prowadzi. Bo z tego wychodzi, że to nie paliatyw i paliwo, i ukojenie, i spójność, i cudowność, tylko zaraza, zgnilizna, demon i w ogóle zło. I odmykając jedno oko, przy takiej jak w zeszłym roku hipnotycznej jeździe na rowerze, widzę, że kurde jest w tym trochę racji...
Tak, że... Zdecydowanie NIE polecam :D A jakby co, to ostrzegałam.

1 komentarze:
To doskonały cytat. Ale być może fakt, że czuje się to czego się tak naprawdę nie czuje, rozumie to czego się nie rozumie może świadczy o tym, że jednak się czuje i w ten sposób chwilowo (czego trudno nie pomylić z iluzorycznością) dotyka się absolutu.
Muska jego powierzchni a potem czuje jeszcze większa pustkę i zamęt, bo olśnienie nie tylko nie było trwałe ale jeszcze bardziej zaciemniło nasze widzenie.
Post a Comment